Wyborczo-referendalna: wyborów uzupełniających do Senatu, wyborów prezydentów Rybnika czy Elbląga, no i sondaże: ostro rosnące słupki dla PiS. Lemingi w odwrocie. Palikot dołuje, a SLD jakoś nie może urosnąć. PSL w dryfie po Pawlaku. Nowe po prawej i po lewej nie przekracza w tych sondażach miary błędu statystycznego. Wszystkie te partie nie liczą łącznie więcej niż 80 - 100 tysięcy członków. Czemu więc 38 milionów Polaków tak ekscytuje ta gra w słupki nielicznego towarzystwa? To efekt, jaki towarzystwo osiągnęło dzięki zapisom konstytucji AD 1997. Konstytucji przyjętej w drodze referendum ogólnokrajowego. Ale nie można jej zmienić w drodze referendum. O jej zmianie może zdecydować tylko towarzystwo kwalifikowaną większością. Sieroty po POPiSie wciąż nie rozumieją, jakie siły zdecydowały w 2005 roku, że możliwa do zaistnienia większość zdolna do zmiany konstytucji Kwaśniewskiego ? POPiS - nie mogła powstać. Co by nie powiedzieć i po kolejnych wyborach istniała realna szansa na stworzenie takiej większości: większości, która mogła oddać państwo swoim obywatelom. Partyjny partykularyzm nie uzasadnia takiej determinacji. Trudno brać poważnie buńczuczne zapowiedzi przywódców i PO, i PiS o samodzielnym rządzeniu z większością 2/3 głosów w obu izbach parlamentu. Co pozostaje wobec tego? Spiskowe teorie dziejów?