Wybory w toku – kampania się rozkręca. Kiedy pisałem UWAGI PRZEDWYBORCZE nie byłem kandydatem i starałem się o obiektywizm. Dziś – jako kandydat – nie mogę nawet udawać, że to co piszę ma być obiektywne.

 

 

Lokalnie

Bolesławiec ma 5 kandydatów na prezydenta. Moszczyński, Małkowski, Żak i Pogoda już pokazali się PT. Wyborcom na portalach, plakatach, łamach gazet. Roman jest w krwioobiegu miasta i bardziej Go widać w materiałach wyborczych kandydatów z Komitetu Wyborczego Wyborców Piotra Romana, niż indywidualnie. Prawdziwie dyskretna kampania. Czytam wszystkie materiały kandydatów i zachodzę w głowę, jak ci aspirujący wobec urzędującego prezydenta mogą pozwalać sobie na tak kardynalne błędy merytoryczne, czy naprawdę w gremiach promujących tych kandydatów nie ma nikogo, kto weryfikowałby teksty przesyłane do prasy czy zamieszczane na portalach internetowych. Najczęściej mówi się, że chcący obalić aktualnie piastującego urząd należą do PARTII ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA. Ale tym razem nawet w obiecankach widać nadmiar autocenzury, co świadczy, że traktują się całkiem serio i już boją się, jak przyjdzie IM spełniać te obietnice.
Siedem komitetów zgłosiło 113 kandydatów na 21 mandatów w 21 okręgach w mieście, w każdym od 3 do 7 będzie walczyć o 1 mandat. Większość pojedynków będzie fascynujących. To chyba objaw dojrzałej demokracji.
 

 

Powiatowo
Bolesławiec to sześć komitetów wyborczych z mocnymi listami do powiatu. Tu bój w 4 okręgach zapowiada się ciekawie, bo można przypuszczać, że żaden komitet nie jest bez szans na objęcie mandatów. To rodzi spekulacje co do przyszłych koalicji. Będę upierał się, że najbardziej czytelna byłaby ta odrzucająca wszystkie partie polityczne, czyli składająca się z dwóch podmiotów: Gospodarzy w powiecie bolesławieckim i Ziemi Bolesławieckiej. Tylko taka bezpartyjna konstelacja mogłaby rozliczyć okres partyjniactwa w powiecie i odmienić skostniałe struktury.
 

 

Regionalnie
Jak włożyć nogę w zamykane przez partie (z pomocą Dutkiewicza) drzwi do zarządzania Dolnym Śląskiem i ogromnymi środkami z ostatniej perspektywy finansowej Unii Europejskiej – sposobem ma być lista nr 9 – BEZPARTYJNI SAMORZĄDOWCY – z której i ja startuję w okręgu nr 4. Okręgów jest 5 i można liczyć, że w każdym uda się zdobyć mandat – to wystarczy, żeby być liczącym się i chcianym koalicjantem. Trzeba liczyć na to, że BEZPARTYJNI będą głosować na BEZPARTYJNYCH. Jednak ostateczny kształt możliwych koalicji zależeć będzie od wyniku dwóch graczy: PO i PiS. Do „tej ligi” mamy – jako BEZPARTYJNI SAMORZĄDOWCY – należeć w następnych wyborach.